środa, 28 maja 2014

złośliwość rzeczy martwych dotyka każdego, mnie jednak zdaje się dotykać, a wręcz złośliwie mną potrząsać nieco częściej... albo i niekoniecznie martwych, w końcu trudno nazwać w ten sposób kogoś, kto w pijackim szale wyskakuje radośnie w górę i ląduje na Twojej stopie. to drugi raz, kiedy mam coś złamane (pęknięte?), tak czy srak, wrocławski Linkin Park piątego czerwca stoi pod wielkim znakiem zapytania. no ale jak można odpuścić sobie takie wydarzenie, na które czekało się x miesięcy? z nudy rodzą się pomysły. czasem genialne, czasem trochę... głupie (witam serdecznie!), ale skoro już tu jestem, może się przedstawię - jestem Aggie, jestem na etapie pomaturalno-mieszkanioszukaniowym-bylebezdywanównaścianie, a tak generalnie - jestem szczęśliwą posiadaczką psa Maksa, który wielokrotnie będzie bohaterem postów i mam? posiadam? kocham wspaniałego chłopaka, o którym też będzie tu jeszcze mowa. zaczęły się wakacje. póki jestem uziemiona, warto nadrobić zaległości książkowe i filmowe. dziś do dyspozycji mam Forresta (którego jednak wolę oglądać niż czytać, no ale mus to mus) i "Siedem" w reżyserii Davida Finchera. to będzie... trochę nudny dzień.
najlepsze wiadomości z zeszłego tygodnia: wróciło McFlurry Oreo a Godzilla is chargin its lazor!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz