niedziela, 24 sierpnia 2014

problemy ze sobą mam od podstawówki. wieczne poczucie bycia gorszą od innych, kompleksy, chęć wkupienia się w łaski grupy towarzyszyły mi bardzo, bardzo długo. posiadałam ogromne pokłady cierpliwości i zawsze przyjmowałam ciosy z podniesionym czołem, wierząc, że ludzie są istotami mylnymi i wybaczać należy. osiągnęłam teraz pewną dojrzałość. spojrzałam wstecz na moje znajomości, próby, wzloty, depresje małej dziewczynki i nastolatki. i wiem już, że nie lubię ludzi. kiedy uświadomiłam sobie, jak wiele tracimy przejmując się zdaniem innych ludzi czy w ogóle starając się być dla ludźmi dobrymi, doznałam szoku. uświadomiłam sobie, że jestem świetną osobą. dokładnie taką, jaką powinnam być - introwertyczną, specyficzną, trudną. ale dającą drugiej osobie całe swoje serce (i to była moja wada). 
ja już WIEM, ja już to ROZUMIEM. i śmiać mi się chce z tego mojego wszystkiego.